Wszystko dlatego że zgodziłam się napisać że Aśkę prace na geografie o rolnictwie w Polsce.
Co mnie interesuje rolnictwo, mieszkam w mieście. Pięknym mieście. Poznań. Wieczorami można siedzieć na dworze i patrzeć na ludzi mierzących się krzywo wzrokiem. Tak to widzę. Świat jest pełen fałszyzmu. Liczy się tylko kasa.
Wczoraj była niezła impreza, zaszalałam. Piliśmy jak opętani. Znajomi zdziwieni "pierwszy raz tyle wypiłaś". Rzeczywiście, dobijała mnie ta samotność, niby mam tylko 16 lat a czuję się jak 40 latka i codziennie rano od moich 16 urodzin, budzę się ze świadomością że zawsze będę sama. Próbowałam zalać alkoholem to co czuję. Ale rano wróciło znowu, razem z kacem.
No dobra idę na autobus.
Pierwsza lekcja to matematyka, miałam nadzieję że facetka też ma kaca i nie spyta..
Oczywiście jak na złość
"Daria do odpowiedzi!"
Pani Basia mnie chyba nie lubi, po tym jak powiedziałam jej że ma owłosione nogi i dziwnie patrzy na Pana Daniela od historii. Niestety podkusiło mnie i powiedziałam o tym prędzej kolesiowi od histy. W życiu nie widziałam takiego buraka jakiego spaliła matematyczka.
"Twoje zadanie jest na drugiej stronie tablicy, jak zrobisz je dobrze to dostaniesz pozytywną ocenę"
HAAAAA, jasne! jak je zrobię, to Aśka zrobi choć jeden referat z gegry. No właśnie..
Odwróciłam się od wszystkich i zaczęłam dumać nad jednym przykładem. Głowa bolała niezmiernie ale nie pokazywałam tego po sobie, bo co powiedzą ludzie. "Alkohol dzieciakowi w głowie" nie chcę takiego zakończenia.
W tym samym czasie gdy dumałam, wszedł ktoś do klasy.
"Oto wasz nowy kolega" gadała Baśka. A co to kurwa przedszkole że musi go przedstawiać jak w 1 klasie podstawówki. "Kamil", nienawidzę tego imienia! Moja mama w dzieciństwie opowiadała mi że każdy Kamil to cham, bo złamał jej kiedyś serce.
Więc nawet nie miałam ochoty na niego spojrzeć i nie zwracałam uwagi co się działo dalej, te liczby pomieszały mi wszystko. Dobra skończyłam 5 min przed dzwonkiem, sprawdza i mówi że źle, no i jedyneczka. "Mama mnie zabije", podeszłam po dzwonku do facetki i poprosiłam grzecznie czy mogłaby nie wpisywać, poprawię się.
"Zgodzę się pod jednym warunkiem, że oprowadzisz Kamila po szkole, jest wielka, będziesz miała ciekawy dzień, nie wstawię Ci jedynki i dostaniesz trochę punktów dodatnich"
Tak tak tak. Nasza szkoła jest nienormalna, punkty dodatnie, od nich zależy moja ocena z zachowania. Na samym początku jest 100, a ja mam 90, jak chce mieć bardzo dobre zachowanie muszę coś zrobić dla tej cudownej szkoły.
"Dobra zgadzam się"
Boże co to, jakaś komedia romantyczna? Oprowadzę go po szkole zakocham się i wszytko się dobrze skończy? Niestety nie wierzę w bajki.
"Gdzie on jest?" zapytałam Basi od matmy
"Wyszedł na przerwę, poszukaj go."
Matko kochana, nie dość że muszę oprowadzać jakąś przybłędę po szkole to jeszcze muszę go szukać.
Po chwili szukania zaczęłam mieć tysiąc myśli w głowie kiedy się wprowadził? czy ma tu znajomych? czy ma spoko kumpli? Tak się zamyśliłam że aż przestraszyłam. Wbiegłam do łazienki przemyłam twarz i szybko wyszłam.
"Jak chodzisz debilu??" zapytałam po wpadnięciu na jakiegoś typka.
"Sory, jestem nowy, nie zauważyłem żeby ktoś wychodził z łazienki" Odpowiedział. "Ej to Ty jesteś Daria, ta która miała mnie oprowadzić?" dodał.
"Ta ta ta" Zamarłam, spojrzałam w jego brązowe oczy i zamarłam. Ciemna karnacja, krótkie, brązowe włosy, idealnie zbudowany z piłką w dłoniach. "Jestem Daaaaria, miło mi, sory że ta taak na ciebie wpadłam, ale ten, no.. koleżanka do mnie dzwoniła że mam szybko zbiec na dół bo coś się stało, ale teraz to chyba mało ważne" Zapatrzona w jego oczy, nie mogłam się oderwać! Powtarzałam w kółko "Tak więc no. Tak własnie" Boże co ja robię.
"Oprowadzisz mnie czy będziemy tak na siebie patrzeć" Powiedział.
"Jasne, chodź, pokażę ci coś mega"
Dobra mordki, będę starała się wypocić coś codziennie, ale teraz mykam. Jeszcze film obejrzę i kładę się spać. Dobranoc. Miłego czytania :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz